Wyjazd studyjny do Rumunii.

Dzień I – 27 czerwca 2019 - czwartek

Wreszcie nadszedł dzień wymarzonej i długo oczekiwanej pielgrzymki szlakiem klasztorów i warowni Transylwanii w Rumunii. Nieco opóźnieni ruszyliśmy w drogę. Pierwszym celem naszej pielgrzymki była Dukla, gdzie w miejscowym kościele przyjął nas jego patron św. Jan. Zawierzając Panu Bogu naszą pielgrzymkę otrzymaliśmy błogosławieństwo na dalszą drogę.

W czasie jazdy poznaliśmy Pilota naszej wyprawy – Pana Andrzeja, który obdarował nas licznymi gadżetami tj. adresami hoteli i numerami telefonów, śpiewnikami, audio przewodnikami, które w następnych dniach miały służyć nam pomocą.

Późnym wieczorem, po godzinnej odprawie granicznej, dotarliśmy do hotelu Europa w Baia Mare. Bardzo zmęczeni drogą szybko udaliśmy się na spoczynek, ponieważ następnego dnia czekało nas mnóstwo atrakcji.

Ania Jarmołkowicz

Dzień II – 28 czerwca 2019 - piątek

Drugi dzień naszej pielgrzymki przypadł w Uroczystość Serca Pana Jezusa. Po ważnym dla ciała rozpoczęciu dnia śniadaniem w hotelu, udaliśmy się do malutkiego kościółka Franciszkanów. W Eucharystii, poza nami pielgrzymami, uczestniczyło kilku rodzimych parafian. Było to bardzo dobrym doświadczeniem na pielgrzymim szlaku. W kościele był też polski akcent - obraz Pana Jezusa Miłosiernego. Duże zainteresowanie wzbudziła jedna z figur znajdujących się w ołtarzu głównym. Święta Tereska? Święta Rita? Gremium teologicznych ekspertów orzekło jednak, że z całą pewnością jest to św. Klara - stoi bowiem naprzeciw św. Franciszka.

W Baia Mare zobaczyliśmy jeszcze średniowieczną wieżę, zbudowaną „przed Grunwaldem” i urokliwy ryneczek. Trzeba było ruszać dalej. Po drodze mijaliśmy charakterystyczne dla tych terenów drewniane bramy prowadzące do gospodarstw. Większość z nich to arcydzieła sztuki snycerskiej. Tradycja budowania bram jest tu wciąż żywa. Na jednej z nich można zobaczyć datę jej wyrzeźbienia – 2010 r. Nie tylko ta tradycja podtrzymywana jest w regionie: nadal można tu zobaczyć furmanki ciągnięte przez konie, ciągle w użyciu są taczki a także charakterystyczny strój kobiet. Czarna chustka na głowie, czarna bluzka, czarna spódnica zakrywająca kolana a odsłaniająca łydki oraz czarne trzewiki i koniecznie czarne skarpetki. Widok jak ze starego filmu o tych terenach.

Pierwszym celem naszej podróży tego dnia był „Wesoły Cmentarz”. Nazwany tak że względu na kolory używane do pomalowania krzyży i nagrobków. Jest to głównie radosny błękit. Na każdym nagrobku znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca zawód zmarłego oraz kilka szczerych słów na jego temat. Można przeczytać co sąsiedzi lub rodzina myślała na temat zmarłego. Może więc jest to nie tylko wesoły cmentarz, ale miejsce nauki pokory…

Zobaczyliśmy jeszcze otoczony górami monastyr w Barsana z najwyższą w Europie świątynią drewnianą oraz malutką drewnianą cerkiew św. Mikołaja. Ściany tej cerkwi to prawdziwa Biblia Pauperum i wspaniałe miejsce kontemplacji plastycznego przedstawienia Słowa Bożego. Można by się też pokusić o przygotowanie ciekawej lekcji religii...

Małgorzata Laszecka

Dzień III – 29 czerwca 2019 sobota

W dniu uroczystości św. Piotra i Pawła, 29 czerwca, wyruszyliśmy na całodzienną wycieczkę szlakiem malowniczych cerkwi północnej Mołdawii, wpisanych nierzadko na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Pierwszym obiektem poznanym tego dnia był obronny monastyr Voronet. Kolejne, które nas zachwyciły, to monastyry: Molovite i Sucevite. W miejscowości Kacyka, gdzie znajduje się katolicki kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP, wybudowany przez Polaków w 1904 roku, uczestniczyliśmy w uroczystej mszy świętej odprawionej w intencji solenizanta - księdza Piotra. Wieczorem tego dnia, świętując podczas wspólnej kolacji imieniny, wznieśliśmy toast lampką wyśmienitego rumuńskiego wina. Wieczorem utrwalaliśmy niezapomniane wrażenia całego dnia, jak i ogólnie naszej dotychczasowej wędrówki…

Monika Reichert

Dzień IV – 30 czerwca 2019 niedziela

30 czerwca, niedziela zwykła. Przyjechaliśmy do Bystrzycy. Mieliśmy zaplanowaną Mszę świętą, ale niestety nie zdążyliśmy na nią. Kolejna Msza święta była zaplanowana na godzinę 15.00. W wolnym czasie, pomiędzy Mszą i naszym przyjazdem zwiedzaliśmy, to piękne miasto. Odwiedziliśmy muzeum i usłyszeliśmy historię najwyższej dzwonnicy w kraju. Później delektowaliśmy się małymi urokami okolicy, takimi jak smak bystrzyckiej kawy. Na Mszy świętej rozważaliśmy fragment Ewangelii według świętego Łukasza. Po tak miło spędzonym czasie pojechaliśmy do miejscowości Targu Mures, gdzie spacerowaliśmy po tej nieco bardziej dynamicznej okolicy. Następnie udaliśmy się do hotelu Privo - niezwykle luksusowego i nowoczesnego miejsca, w którym mieliśmy do dyspozycji saunę, jacuzzi i siłownię. Były tam bardzo dobre posiłki i kelnerzy zapadający w pamięć. Godne uwagi były również widoki i niesamowita atmosfera, którą stworzyli sami uczestnicy pielgrzymki. Tak minął nam 4 dzień pielgrzymki.

Agnieszka i Marysia Ilskie

Dzień V – 1 lipca 2019 poniedziałek

Piąty dzień pielgrzymki rozpoczął się śniadaniem w stylu szwedzkim. Następnie pielgrzymi opuszczając z łezką w oku hotel, który na długo pozostanie w pamięci jako luksusowy, wyruszyli w kierunku Biertan. W tejże miejscowości znajduje się charakterystyczny dla Siedmiogrodu kościół warowny. Jedną z istotniejszych informacji, którą udało się uchwycić jest taka, że to miejsce odwiedził sam Książę Karol. Kolejnym miejscem zwiedzania było niezwykle klimatyczne rumuńskie miasteczko Sinshisoara. Pielgrzymi byli zachwyceni miejscem, powiązanym z Hrabim Draculą, gdzie znajduje się jego dom rodzinny. Charakterystyczne są również Dom pod Jeleniami, Wieża Zegarowa, Kościół na Wzgórzu. To właśnie tutaj pielgrzymi brali udział w Eucharystii, po której każdy mógł pospacerować wyboistymi ścieżkami miasteczka, posilić się, by wrócić do autokaru. Ostatnim punktem zwiedzania był Braszów z ujmującym rynkiem, łudząco podobnym do krakowskiego lub wrocławskiego, deptakiem przypominającym ul. Piotrowską w Łodzi. W mieście znajduje się Czarny Kościół. Po zameldowaniu w hotelu część osób udała się na rumuński wieczór z muzyką, tańcami, kuchnią regionalną, część na indywidualne spacery po starym mieście, odpoczynkiem na świeżym powietrzu i delektowaniem się miejscem w równie dobrym towarzystwie, przy dźwięku wieczornego gwaru turystów, smaku potraw. Dzień był niezwykle bogaty w wrażenia, spotkania, nowe, piękne miejsca. Transylvania ma swój urok, klimat, piękno. Jest warta zobaczenia...

Magdalena Malinowska

Dzień VI – 2 lipca 2019 wtorek

Zanim ruszyliśmy w trasę odprawiliśmy Mszę Św. w miejscowości Brasov.  Następnie  czekały na nas dwa zamki, obydwa  wspaniałe, owiane legendami. Pierwszy to warownia Bran z XIV wieku, która popularnie zwana jest zamkiem Drakuli. Zbudowali ją kupcy z miasta Brasov. Książę, którego nazwisko rozsławiło zamek, pojawił się na nim jedynie raz. A szkoda chciałoby się powiedzieć, bo pomieszczenia są przytulne i urządzone ze smakiem, połączone siecią tajemniczych przejść i korytarzy.

Drugi ze zwiedzanych przez nas zamków to Peles z XIX wieku. Jest to otoczona parkiem letnia rezydencja pierwszego króla Rumunii Karola I. Był to pierwszy zelektryfikowany zamek w Europie. Posiadał windę,  rozsuwane okna w suficie, telefon oraz inne ekskluzywne jak na owe czasy udogodnienia. W zamku Peles wszystko urządzone jest tak, aby podkreślało potęgę i bogactwo władzy królewskiej Rumunii: drogocenne meble, obrazy, żyrandole i lustra z kosztownego szkła z Murano, zbrojownia,  biblioteka oraz inne precjoza. Dosłownie cała przestrzeń jest szczelnie wypełniona przepychem. Trzeba jednak przyznać, że budowla z zewnątrz pełna jest urody i lekkości – niczym zamek z baśni Braci Grimm.

Po zwiedzaniu, jadąc autokarem, w dalszym ciągu syciliśmy oczy widokami niezwykłych  rumuńskich Karpat. Wieczorem dotarliśmy do jakże  innego już miejsca – stolicy kraju Bukaresztu.

Monika Golec.

Dzień VII - 3 lipca 2019 środa

Po smacznym śniadaniu, genialnej kawie z ekspresów w hotelu Rin Grand Hotel wyruszyliśmy na zwiedzanie stolicy Rumunii Bukaresztu, nazywanego „Małym Paryżem” lub „Paryżem Wschodu”.

Jazdę rozpoczęliśmy, jak co dzień, po bożemu - ks. Piotr odmówił w autokarze modlitwę, w której polecił pielgrzymów opiece Matki Bożej. Następnie nasz pilot pan Andrzej przedstawił rozkład dnia.

Udaliśmy się do katedry rzymskokatolickiej pod wezwaniem świętego Józefa (saint Joseph’s roman catholic catedral), która jest główną świątynią archidiecezji Bukaresztańskiej i uczestniczyliśmy we mszy świętej odprawianej w dolnej kaplicy katedry.

Podwójnie chwaliliśmy Pana, bo kto śpiewając modli się - dwakroć to robi. Tu podziękowania dla pana Zbyszka, który przy dźwiękach gitary dbał o oprawę muzyczną każdej mszy świętej oraz stworzył „pielgrzymkowy chór”(gitara wychodziła z pokrowca nie tylko w czasie mszy, również w czasie jazdy autokarem). Na zdjęciach można zobaczyć księży „przy pracy” jak również siostrę Cecylię, jako „niestrudzonego paparazzo”.

Po mszy miało miejsce spotkanie z księdzem proboszczem (tłumaczyła z rumuńskiego na polski nasza przewodniczka Jolanta, dzięki której poznaliśmy perełki Bukaresztu, jak również pojęcia ”szybki desant” oraz „podsłuchy”), który serdecznie nas przywitał i omówił historię katedry - zbudowana w latach 1875-1884 w romańskim stylu, odwiedzona przez papieża Jana Pawła II w dniu 8 maja 1999 r., kiedy to celebrował mszę świętą. Po prawej stronie ołtarza znajdują się relikwie świętego Jana Pawła II. Miesiąc temu katedrę odwiedził oraz odprawił w niej mszę św. ojciec święty Franciszek. Wnętrze piękne, dźwięk organów oszałamiający.

Wsiedliśmy do autokaru i przejechaliśmy najbardziej reprezentacyjną ulicą z olbrzymimi gmachami i kamienicami projektowanymi przez architektów z samego Paryża, czyli Aleją Viktorii (Calea Victorei).

Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od Placu Rewolucji, miejsca symbolicznego dla Rumunów, to tu zakończyła się era dyktatury „słońca karpat” – Nicolae Ceausescu. Zobaczyliśmy pomnik Karola I i wybudowany w stylu neoklasycystycznym Pałac Królewski, w którym do roku 1949 mieszkał król Rumunii – aktualnie Muzeum Sztuki oraz najbrzydszy w opinii mieszkańców pomnik z „przebitym kartoflem”.

Przejechaliśmy na Plac Ludu, gdzie zobaczyliśmy „pałac ludowy”- komunistyczny pałac wybudowany na polecenie Ceausescu, obecnie budynek parlamentu Rumunii. Największy co do wielkości budynek w Europie a drugi na świecie po Pentagonie.

Następnie wysiedliśmy na placu pełnym fontann i udaliśmy się w kierunku starówki.

Wstąpiliśmy do bazyliki św. Antoniego (Biserica Sfantul Anton), przeszliśmy uliczkami starówki oraz niesamowicie urokliwym zadaszonym pełnym kafejek Pasajul Vilacrosse – nazywany też pasażem z żółtym daszkiem i dotarliśmy do najpiękniejszej, małej, skromnej, urzekającej wystrojem prawosławnej świątyni Stavropoleos z 1724 (Monastyr Stawropolski). Zachwycającej proporcjami i maestrią detali wraz z klimatycznym klasztornym ogrodem, gdzie pani M.M. zrobiono urokliwe zdjęcie. Monastyr jest znany z największej w Rumunii kolekcji bizantyjskich książek muzycznych.

Dalej zobaczyliśmy monumentalne budynki, których nazw trudno zapamiętać - jeden to Palatul CEC (Pałac Kasy Oszczędnościowej) z monumentalną, wspaniałą fasadą, której łuk wsparty jest na ogromnych kolumnach, z widoczną przeszkloną kopułą.

Otrzymaliśmy ponad godzinkę czasu wolnego, po czym wsiedliśmy do autokaru i wyruszyliśmy w okolice miejscowości Sybin na kolejny nocleg. Ahoj!

Beata Żak

Dzień VIII – 4 lipca 2019, Czwartek

Zwiedzanie Sybinu zaczęliśmy już w środę wieczorem, porównując podobieństwo tutejszej starówki do naszych. Po nocnym zwiedzaniu w hotelu z 1555 r ruszyliśmy ze znaną już nam przewodniczką Kosminą na zwiedzanie miasta. Następnie pojechaliśmy do Alba Julia, gdzie nasi księża odprawili dla nas Mszę Św. Potem poznaliśmy historię tego miejsca. We wczesnych godzinach wieczornych dotarliśmy do hotelu Kluż - Napoka, gdzie nastąpiły kolejne chwile naszej integracji.

Katarzyna Staszel

Dzień IX – 5 lipca 2019, Piątek

Dziewiąty dzień naszej pielgrzymki spędziliśmy w historycznej stolicy Siedmiogrodu mieście Kluż Napoka. Dzień rozpoczęliśmy Mszą Świętą po której udaliśmy się na spotkanie z Panią przewodnik Aleksandrą. Zwiedzanie rozpoczęliśmy na placu głównym przed pomnikiem Króla Węgier Macieja Korwina jednego z najwybitniejszych władców średniowiecznej Europy. Pani Aleksandra w barwny i ciekawy sposób przybliżyła nam zawiłą historię miasta i regionu. Za pomnikiem góruje nad placem piękna gotycka XIV wieczna katedra pod wezwaniem św. Michała, jest to jeden z najważniejszych zabytków miasta. Ponadto na środku placu pod grubym szkłem oglądaliśmy ruiny budowli z czasów rzymskich. W ten piękny, słoneczny dzień mieliśmy przyjemność zobaczyć jeszcze wiele innych cennych budowli tj.: sobór prawosławny, dom króla Macieja Korwina, mury obronne. Miasto zachwyciło nas swoją historią, zabytkami i atmosferą. Czas wolny wiele osób spędziło w ulicznych kawiarenkach i restauracjach, w których można było delektować się smakiem pysznych lokalnych potraw i napojów.

Po południu wyruszyliśmy w drogę do Koszyc na nasz ostatni nocleg.

Ewa Dudek

Dzień X – 6 lipca 2019, Sobota

Finalizujemy naszą pielgrzymkową wyprawę. Ostatni dzień naszej wędrówki rozpoczynamy od mszy świętej w gotyckiej katedrze w Koszycach pw. św. Elżbiety. Piękna i dostojna świątynia,  największy kościół katolicki na Słowacji. Dziękujemy Bogu za czas pielgrzymki, dziękujemy sobie nawzajem za miłą i ciepłą atmosferę sprzyjającą odpoczynkowi, przemyśleniom i pogłębieniu kontaktu z Panem Bogiem. No i …. w drogę. Autokar to nasze główne miejsce pobytu na dzień dzisiejszy. Przed nami ok. 500 km. Humory dopisują, a niezmordowany muzycznie p. Zbyszek inicjuje wciąż nowe śpiewy. Jest dużo radości. Planujemy następny wyjazd. Uda się w podobnym składzie odwiedzić Liban?

Po drodze korzystamy jeszcze ze smacznego obiadu w okolicach Rzeszowa. Około 18.00 docieramy pod katedrę warszawsko-praską. Już prawie w domu. Do zobaczenia za rok na innym pielgrzymkowym szlaku.

 

Data publikacji: 
24.07.2019